Bieżące wiadomości: SKNH UŚ zaprasza na I Panśląską Konferencję Naukową, której tematem jest: "Wpływ krain i państw ościennych na krajobraz kulturowy Śląska. Synkretyzm czy absorpcja?" Konferencja odbędzie się w dniach 26-28 marca 2009 r. Termin składania zgłoszeń do 13 lutego 2009, a dokonania opłaty konferencyjnej (35 zł + 20 zł za każdy nocleg) do 20 lutego 2009 r.
Jacek Malicki - Wspomnienia
Wspominając kilkuletni okres mojej działalności w SKNH, muszę na początku zastrzec się co do spraw personalnych. Otóż w Kole aktywnie działało tyle osób, że samo wymienienie nazwisk wyczerpałoby objętościowy limit tych wspomnień. Muszę więc ograniczyć się do tych, z którymi współpracowałem szczególnie blisko.
Do Koła wstąpiłem w październiku 1972 roku. Przewodniczącą była wtedy Urszula Zgorzelska (IV rok), a opiekunem doc. dr hab. Józef Szymański. W następnym roku akademickim opiekę nad Kołem przejął dr Jan Walczak.
Formalnie w SKNH istniały sekcje: średniowiecza, historii nowożytnej i historii najnowszej, ale w jego działalności dominowała ta ostatnia. Spośród starszych kolegów i koleżanek szczególnie zapisali się w mojej pamięci Maryla Motyczyńska (twardą ręką trzymała finanse Kola), Anna Glimos, Bogusław Wojciech Moś (m.in. organizator licznych spotkań z ciekawymi ludźmi), z mojego roku – Teresa Rduch, Jurek Musiolik, Antek Wilgusiewicz, Paweł Grygierczyk i Basia Zenhal. Z grona młodszych – Jan Kihl, Andrzej Grajewski i Piotr Greiner.
Gdy byłem szeregowym członkiem Koła, nie znałem dokładnie treści rocznych planów jego działalności, ale pamiętam, że w latach 1972-1973 bardzo istotną jej część stanowiły obozy i zimowiska naukowe poświęcone tajnikom warsztatu naukowego historyka. Np.: problem relacji jako źródła, był gruntownie rozpatrywany na zimowisku bodaj w Kozach k. Bielska-Białej (grudzień 1972), a na zorganizowanym przez SKNH Uniwersytetu Jagiellońskiego obozie w Makowie Podhalańskim we wrześniu 1973 r. 4-osobowa reprezentacja naszego Koła (w tym autor niniejszych wspomnień) wykorzystywała nabytą wiedzę, zbierając wraz z krakowskimi kolegami relacje dla Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich.
Natomiast w 1974 r. ruszyła akcja „Brenna”. Kto był pomysłodawcą tej koncepcji – nie pamiętam, ale chyba sprawę firmowała komórka SZSP, koordynująca działalność studenckich kół naukowych na UŚl. Koła miały samodzielnie (choć oczywiście pod opieką naukowców) opracować monografię gminy Brenna.
Odtąd kolejne obozy i zimowiska (Brenna – Jatne – sierpień 1974, Górki Małe – sierpień 1975, Cieszyn – luty 1976 ) to kwerenda w archiwach lokalnych instytucji i zbieranie relacji. Nie znaczy to, że Brenną zajmowaliśmy się tylko w czasie wakacji i ferii. Wtedy penetrowało się źródła zlokalizowane w Brennej i okolicy oraz w Cieszynie. Całą resztę robiło się w Katowicach – już po wakacjach.
Badania historii Brennej były ciekawe i satysfakcjonujące. Nie wiem, jak inne koła, ale SKNH pod koniec 1979 r. (czyli już po ukończeniu przeze mnie studiów) miało gotową swoją część planowanej monografii (kolejne działy chronologiczne opracowali Idzi Panic, Antoni Wilgusiewicz, Teresa Rduch i ja). Dalsze losy tego opracowania nie są mi znane.
Podobny charakter miała akcja „Srebrna Góra”, zapoczątkowana w 1977 r. Dwukrotnie – w 1977 i 1978 r. (w tym drugim już jako pracownik UŚl.) uczestniczyłem w obozach naukowych w tej dolnośląskiej miejscowości. Finału tej akcji również nie znam.
Gdy rozpoczęto budowę Huty „Katowice”, czynniki nadrzędne usiłowały skłonić Koło do uwzględnienia problematyki huty w swojej działalności (i to pod rygorem wstrzymania finansowania tego, co robiliśmy dotąd). Udało się jednak wyperswadować im, że my jesteśmy od przeszłości, a nie od teraźniejszości.
Bardzo istotnym elementem naszej działalności były spotkania z ciekawymi ludźmi – m.in. kombatantami (np. z byłym oficerem warszawskiego „Kedywu”, współorganizatorem zamachu na Kutscherę – Aleksandrem Kunickim) i wybitnymi historykami (np. z czołowym znawcą historii Włoch i włoskiego faszyzmu prof. Stanisławem Sierpowskim). W związku z tymi spotkaniami w 1974 r. doszło do nieprzyjemnego zgrzytu. Studencka grupa partyjna z historii skierowała do władz Instytutu Historii oraz właściwej organizacji partyjnej pismo, w którym m.in. wyraziła niepokój z powodu zbyt intensywnych – zdaniem autorów pisma – kontaktów SKNH z oficerami „przedwojennej armii sanacyjnej”. Wygląda jednak na to, że adresaci niezbyt się tym niepokojem przejęli – nie odczuliśmy żadnych przejawów ich niełaski.
Wielokrotnie występowaliśmy na forum międzyuczelnianym – na studenckich seminariach i sesjach naukowych. Mój osobisty w tym udział był bardzo skromny, ale kilkoro koleżanek i kolegów odniosło istotne sukcesy. Pamiętam, że byli to:
- Sylwester Fertacz, maj 1973, seminarium politologiczne na UŚl., I nagroda. Muszę jednak zaznaczyć, że nie jestem pewien, czy kol. Fertacz reprezentował wówczas Koło historyków czy politologów (należał do obydwu).
- Teresa Rduch, maj 1975 sesja naukowa WSP w Opolu poświęcona powstaniom śląskim, II nagroda. Ciekawostka: Teresa wyprzedziła wówczas „o pierś” znanego obecnie działacza prawicy Mariana Piłkę, który wtedy studiował na KUL-u, i na tej sesji reprezentował swoją uczelnię.
- Andrzej Grajewski i Jan Kihl sesja naukowa w 1977 r. na WSP w Zielonej Górze (nie pamiętam ogólnie problematyki seminarium), jedno z czołowych miejsc. Miała tam miejsce zabawna sytuacja: temat ich referatu był zaproponowany przez organizatorów seminarium i dotyczył roli prasy katolickiej w jakimś okresie historii PRL. Jak powiedzieli mi wspomniani koledzy nieoficjalnie zdołali się dowiedzieć, że temat ten nieprzypadkowo przydzielono przedstawicielom UŚl., mającego wówczas opinię „czerwonego uniwersytetu”. Zapanowała ponoć lekka konsternacja, gdy nasi koledzy zaprezentowali nader pozytywną ocenę roli tej prasy. Jednakże ponieważ merytorycznie i metodologicznie referat opracowany był solidnie, jury wykazało obiektywizm, przyznając naszym reprezentantom jedną z nagród.
Czym była dla mnie działalność w Kole?
Przygodą intelektualną i możliwością doskonalenia warsztatu naukowego. Pamiętam, jakich emocji doznawaliśmy wkraczając w swych badaniach na obszar „białych plam” w historii Polski (przypominam, że były to lata siedemdziesiąte). Kiedyś Jurek Musiolik nieomal doznał szoku, gdy sędziwy wójt gminy Brenna z lat 1945-1947 opowiedział mu jak to sfałszowano wyniki referendum 1946 r. w jego gminie. Na mnie duże wrażenie zrobił znaleziony w trakcie penetracji archiwum KW PZPR w Katowicach protokół z posiedzenia komitetu, na którym decydowano, w jakich obwodach PSL zostanie w ogóle dopuszczone do wyborów w 1947 r. Każdy z nas już wcześniej coś słyszał o tych sprawach – były to jednak wiadomości z którejś tam ręki, w dodatku zaciekle dementowane przez ówczesną propagandę. A podczas naszych badań, docierając do wiarygodnych źródeł, wyzbyliśmy się wątpliwości.
W owych czasach marzyłem o karierze naukowej. Życie poprowadziło mnie co prawda innymi drogami, ale wspomnienia tamtych lat i ugruntowane m.in. dzięki pracy w Kole zainteresowania historyczne są w mej świadomości żywe do dziś.